Kompromitacja - Wisła przegrała z Azerami (2010-07-29)
Wisła Kraków rok temu skompromitowała się w europejskich pucharach z Levadią Tallin, a teraz scenariusz się powtarza. Biała Gwiazda przegrała u siebie z azerskim Karabach Agdam w meczu III rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Wiślakom nie udało się wpakować piłki do siatki nawet z rzutu karnego
Spotkanie dla Wisły mogło rozpocząć się kapitalnie. Już w 9. minucie piłka po rzucie rożnym trafiła do Mateusza Kowalskiego, a ten w dogodnej źle w nią trafił i futbolówka wylądowała tylko na słupku. Gospodarze nie zwalniali tempa - w 11. minucie Tomas Jirsak znakomicie przymierzył z dystansu, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Walijew.
Przez kolejne minuty niewiele się na boisku działo. Piłkarzom Białej Gwiazdy brakowało pomysłu, jak zagrozić bramce Azerów, a przyjezdni nie okazali się chłopcami do bicia i dzielnie stawiali opór.
Gorąco zrobiło się dopiero w 69. minucie, kiedy to Karabach sensacyjnie objął prowadzenie. Wugar Nadirow, który chwilę wcześniej zameldował się na murwie, wykorzystał nienajlepszą postawę defensorów Wisły i w dogodnej sytuacji wpakował piłkę do siatki.
Azerowie chcieli pójść za ciosem i co rusz gościli pod bramką Jovanicia, bez problemu przedzierając się przez szyki obronne Białej Gwiazdy. W 79. minucie Imamaliew znalazł się w doskonałej sytuacji, ale fatalnie przestrzelił, posyłając piłkę nad poprzeczką. Chwilę później Jovanić zatrzymał w sytuacji sam na sam Nadirowa.
Wisła w samej końcówce meczu wzięła się do roboty, co przyniosło efekt w postaci rzutu karnego. Szarżujący Patryk Małecki został powalony w polu karnym przez Imamaliewa i sędzia bez wahania wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Maciej Żurawski i strzelił prosto w środek bramki, trafiając w nogi Walijewa.
Chwilę później Biała Gwiazda mogła stracić bramkę, ale znowu bardzo dobrze spisał się Milan Jovanić.
Rewanż odbędzie się za tydzień w Agdam. Wisłę czeka bardzo trudne zadanie, ale krakowianie są sami sobie winni. Życzymy wicemistrzom Polski wszystkiego najlepszego, ale z taką grą nawet w Azerbejdżanie nie mają czego szukać...